Być może dzieje się to cudownym zrządzeniem losu, że jeszcze się nie spotkaliśmy. Być może jest to dla ciebie najlepsza z możliwych opcji. Gdybyśmy się na siebie już natknęli, pewnie bym cię odrzuciła, raniąc, albo opuściła, nie doceniając, albo hamburger z hotdogiem, a może i frytki do tego... Więc jest to twoje szczęście, bo jestem, niestety, "dobra" w takie klocki. I na co zdać się może spojrzenie przez ramię do tyłu i żal, że coś się zrobiło, a czegoś nie. Zawsze dowiadujemy się o tym po fakcie, jak o tym, że przypadkiem kupiliśmy obuwie o pół numeru przyciasne.
I na co zdać się może p*******a wrażliwość, którą powinnam tu opatrzyć kreseczkami cudzysłowia; do czego komu potrzebne, że "ze mną można tylko pójść na wrzosowisko", po co wieczna tęsknota rozbudzona zapachem upalnego lipcowego popołudnia na wschodzie, gdzie "przynajmniej życie płynie zwyczajnie, słońce wschodzi i dzień się zaczyna"?
Do czego w końcu podobne stwierdzenie, wyszperane w pociągu u włoskiego autora:
W życiu ziemskim nie mamy stać się kimś, ale mamy stawać się nami samymi
gdy w tym życiu ziemskim będąc sobą, czy też nieudolną kopią wyśnionego, albo przynajmniej 'chcianego' siebie zaliczamy awarię w niemal każdej istotnej sprawie! Po co wmawiać sobie, lub dać sobie wmówić, że jest/było/będzie się dobrym człowiekiem, gdy niemal jak kowal Fiodor, rabuje się i pali wszystkie mosty po drodze, siejąc zamęt.
Gdzieś już o tym było, że człowiek nie zasługuje na miłość. Nic nowego... Lecz proszę, znajdź kogoś, kto nie zasługując, będzie przynajmniej potrafił docenić twoją miłość.
ja.
P.S. A Ty... a Ty, proszę, uratuj mnie przez Miłosierdzie.
Dlaczego akurat przez miłosierdzie?
OdpowiedzUsuńBo człowiek nie jest ot tak dobry- ma na sobie wiele zła. Ludzie wybaczają do pewnego tylko momentu. Dlatego jedyna nadzieja w Miłosierdziu.
OdpowiedzUsuńMiłosierdzie też pewnie działa tylko do pewnego momentu.
OdpowiedzUsuńNa szczęście jest takie Miłosierdzie, które jest jeszcze bardziej nieograniczone niż ludzka głupota.
OdpowiedzUsuń