niedziela, 29 kwietnia 2012

dzisiaj

Kto wychował się, patrząc w gwiazdy, nie będzie mógł bez nich długo żyć... A ten, dla kogo są one obce, niech raz tylko spojrzy na taki widok. Będzie często wracał. Więc niebo z moich stron. Szkoda tylko, że nie jest domem. 

Dwa żywioły: duży kosmaty biały i mniejszy krótkosierstny czarny i już wiadomo, że do kuchni się nie dostaniesz. Strajki na trasie korytarz- lodówka. 

Piękny, gorący dzień. 

PKP wisi mi mięsny obiad, jako że pociąg się popsuł, staliśmy w polu, wracaliśmy... Suma sumarum, na czwartkową kolację dotarłam w piątek. Niech żyją koleje. 

Niech jedynym lustrem, które będziesz miała przed oczami, będzie lustro  twojego aparatu fotograficznego. Przez nie będziesz widzieć nie siebie, lecz świat.

Pozdrawiam CIĘ
olo.

P.S. Oczywiście, że nie godzimy się na tandetę. W żadnym przypadku.

czwartek, 26 kwietnia 2012

więc? więc olo wróć!

Co my zrobiliśmy z naszymi marzeniami... Otworzyliśmy nasz ogród na oścież i do pewnego momentu było to bezpieczne. Później jednak przetoczyły się przez niego stada. Pozwoliliśmy, by stał się podobny do chlewu. Pozwoliliśmy, by ranny kogut zastąpił słowika. Co zrobiliśmy z tym, co nazywają miłością... My, ludzie.

Więc jestem nie dzisiejsza. Więc spotkałam się z nowym światem. Więc w obecnej sytuacji nie bawią mnie ani trochę tanie kawałki "kocham, kocham", nie wspominając już o zwykłym podkopywaniu ludzkiej godności. Autorom tekstów 'gratuluję'. Radykalność nie dzisiejsza. 

Trzeba się przejść, żeby wrócić. A my zaszliśmy już o wiele za daleko. O wiele. Zawróćmy, zawróćmy. Nie gódźmy się ot tak na to, by nasz świat tak po prostu upadł.

sobota, 21 kwietnia 2012

still an animal

Olo dziś jest złe. Still an animal.

Czy się uczę..? Tak, uczę się. Nie zmienia to faktu, że stoję w miejscu. Nie zgadzają mi się siły wewnętrzne w węzłach, nie potrafię współpracować z autofokusem i w ogóle to jest miejsce na słowa, których używać nie wypada.

Spotkałam nastolatki-emotki i wierną kopię Justina B. Okropność. Jak się ludziom nie powiem gdzie przewraca. Co ciekawe, wielcy modni buntownicy chcą się wyłamać ze schematów, ale aż sami się proszą, by ich w te schematy wpisywać. Modny bunt to tyle, co pudełko zapałek udające zasilacz komputera.

Jesteś wspaniały. Jak to czasem skomplikujesz mi próbę pojęcia sytuacji, w których się staram odnaleźć. 

Idziemy marzyć o wielkich, pięknych szklanoekranowych miłościach w dalekiej Korei. 

Więc słodko, cudownie, "optymizm" pełną parą, aż się poparzyć można. 

ja.

środa, 18 kwietnia 2012

muszę.

Joanna, moja siostra wujeczna, pierwszoklasistka, lat 7. Zdobywa swoje pierwsze szlify życiowe. Przeżywa pierwsze starcie z brutalną rzeczywistością i jej rozbieżnością z ideałami. Pierwsze uczucie bycia swoją własną osobą... Jednak nie o tym... Więc była mniejsza. Powiedziała wtedy wśród dorosłych pamiętne zdanie, powtarzane w rodzinie anegdotami i czasem ironią... 
          
                  No cóż... Musicie się z tym pogodzić!

To prawda. Asia miała rację. Ma ją wciąż. Są rzeczy, z którymi muszę się pogodzić. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli nie można czegoś pokonać, należy to wyśmiać. Jednak pewnych kwestii wyśmiać nie mogę.  Muszę się zatem z tym pogodzić. 

I tu następuje zmiana dekoracji. Niech to nie wygląda jak listy do wymyślonego przyjaciela. Nie jestem schizofreniczką. Jesteś dla mnie przyjacielem, matką, bratem, siostrą... Jesteś nauczycielem, powiernikiem i opiekunem.  Innymi słowy, można by powiedzieć, całym światem, który znam. Tak by się to przedstawiało.

Czas zmian. Permanentnych. Czas, by cofnąć się, jeśli nie odejść. Czas zrozumieć. Czas naprawić naiwne błędy. Czas wylać wodę, która komuś ciąży. Niech będzie lżej. Niech woda przyda się, nawadniając rośliny. Nie warta jest niczego więcej. W końcu wiosna, niech więc kwitnie.

Całe szczęście, że nikt nie każe ci tego czytać. Musiałbyś mnie wówczas znienawidzić.  I "wielki wspaniały plan" nie wypalił, jak to zawsze bywa w takich przypadkach. Nie mniej, nie będziesz mnie wyciągał "za uszy". Oduczę się rozpaczy. I już.


wtorek, 17 kwietnia 2012

świat jest pełen ...reperów!

Świat jest pełen reperów! Możesz nie wiedzieć, co to takiego. Możesz także wiedzieć. Nie jest tak do końca istotne, że reper to punkt osnowy geodezyjnej wysokościowej... i tak dalej. Nie jest to wcale istotne, że moja załoga z kamienicy (takiej a takiej przy ulicy tej a nie innej) już wie, co to jest reper i że jest informowana o jego obecności zawsze, gdy idziemy gdzieś razem, a taki delikwent pojawia się, zakotwiony w murze. To wcale nie jest ważne. Grunt, że świat jest pełen reperów. O co więc chodzi? O to, że najpierw trzeba się dowiedzieć, że takie coś w ogóle istnieje- i dopiero wtedy można to dostrzec- przekonać się, że świat jest pełen tego ustrojstwa... Żeby dostrzec, trzeba znać...

Tak na marginesie, chcę ci pokazać fragment pewnego listu. Sama się sobie dziwię, że dotąd go jeszcze nie napisałam... Ostatnio to do mnie wróciło, więc piszę w nadziei, że pomoże mi to w końcu wyrzucić tą sprawę z siebie i za siebie. Oczywiście, że nie wyślę go za granicę naszego kraju- tam, gdzie teraz trafić powinien, bo nikomu nie jest to potrzebne...
       
           Jesteś człowiekiem, z którym znajomość dała mi tyle szczęścia, co rozpaczy. Dziękuję za ciebie Bogu, ale modlę się, by pozwolił mi przebaczyć i zapomnieć. Mimo wszystko jednak, pamiętam ten wiosenny dzień i całe mnóstwo innych wiosennych, letnich, jesiennych i zimowych. Mimo wszystko pamiętam, że poniekąd przez czy też dla ciebie straciłam rok wszędzie, gdzie się wtedy obracałam. Chciałabym, by to było jedynym skutkiem, ale niestety, jesteś osobą, która wywarła na mnie zbyt duży wpływ. Pozbierać się nie było najgorsze. O wiele trudniej jest teraz żyć- będąc przeoraną twoją "przyjaźnią" która skończyła się w tak zagadkowy sposób, siejąc lęk w sercu. Jesteś kimś, kto cytował Lisa z  "Małego Księcia". Proszę, nie profanuj tych słów już nigdy więcej. Kochałam cię. Poniekąd i na swój sposób. I możliwe, że mam trochę psią naturę. Ale jeśli tak jest, to choćbym nawet chciała,  obiecuję, że nie uściskam cię, gdy kiedyś spotkamy się przypadkiem.

Chodźmy poszukać "reperów" w  ostatnio deszczowej codzienności
pozdrawiam, 
ja.

sobota, 14 kwietnia 2012

księżyc

Pewien człowiek bardzo pragnął mieć księżyc. Było to jego marzeniem od dziecięcych lat. Słyszał nawet bajkę o tym, jak księżyc skradziono. Wiedział jednak, że nie da się tego dokonać. Oczywiście widział błyszczącą tarczę każdej nocy, ale bał się, że kiedyś księżyc zgaśnie, że pewnego razu nie da mu krzty blasku ciemną nocą... Zaczął więc opowiadać księżycowi różne rzeczy, jak gdyby myśląc, że dzięki temu zatrzyma go przy sobie...

Dziwny człowiek- odpowiedziałoby dziecko.- przecież wiadomo, że księżyc nie odchodzi.

Dla dzieci wszystko jest oczywiste i łatwe. Dziecko prawdę ci powie. Dzieci nie dają się przekonać, gdy czegoś nie doświadczą. Dzieci z księżycem mają najpiękniejsze sny.
A ja z księżycem mam sny co najmniej dziwne. Zwłaszcza podczas pełni. 

Czasem jestem dzieckiem. Poza tym już nie.

Do kiedyś tam
ja.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Czwartek

Kolejny wcześnie zaczęty czwartek przetrwany. Kolejna porcja pomyślnego trafu dzięki temu, że do pewnych instytucji nie dotarły jeszcze parytety. Dzień udany po nieudanym.

Wpadłam na tą kobietę pod centrum handlowym. Wszyscy gdzieś spieszyli, a ona wręcz przeciwnie. Stała jak gdyby zagubiona w tym szaleńczym tłumie, patrząc na swoje około trzydziestoletnie odbicie w rozświetlonej szybie wystawowej. I miałam wrażenie, że słyszę jej myśli... Przeorane zawodem i codziennym, prędkim cynizmem, ciche pragnienie, by być piękną. Nieomal jej nie staranowałam. Przeprosiłam natychmiast. Wiedziałam, że wyrwałam ją z zamyślenia. Wiedziałam, że zapamiętam jej twarz.
 
 Musisz mi to wybaczyć, że piszę, jakbym adresowała do wszystkich ludzi, których znam. Kończę już, bo słońce ci wystygnie.

z serca,
ja.

środa, 11 kwietnia 2012

nie tylko od święta

Ukrzyżowałam Go. I umarł. A potem zmartwychwstał i żyje. I do tego powiedział, że mnie kocha. 
Tak bardzo chciałabym wierzyć w miłość i miłości.

Bo miłość jest jak słońce. Wątpi się w nią rozpaczliwie, gdzieś w głębi bezpiecznie wiedząc, że ona jednak istnieje.

Miłość mnie prześladuje
o miłość prosiłam
życzę więc jej i sobie
by była prawdziwa.

ja.