Na któryś dzień roku przypadają twoje urodziny. Jeszcze tego nie wiem, może się wcale nie dowiem... Póki co jednak, chciałabym ci życzyć....
Miłości
tej z wysoka wielkiej-
i tej wśród ludzi ot tak.
Miłości najważniejszej.
P.S. Paragon pojawił się dziś w moim śnie. Był na ciebie postrachem. Ogólnie, to bardzo kiepski żart, że jeszcze zdarza ci się- mi się śnić.
wtorek, 30 października 2012
sobota, 27 października 2012
Troszeczkę.
Troszeczkę mnie czasem oszukujesz i oboje to wiemy.
Troszeczkę brak mi pomysłów, podczas gdy troszeczkę bardzo ich potrzebuję.
Troszeczkę niedługo podstawi się na peron piąty pociąg nad ranem.
Troszeczkę bardzo czuję, że moje serce nie jest involved tam, gdzie powinno. Zbyt bardzo przebywa jeszcze gdzieś...
Troszeczkę zrobiło się cicho i ciemno po całym dniu.
Troszeczkę ołówka do ręki, troszeczkę prób i błędów, troszeczkę zarysu i inspiracji.
ja.
niedziela, 21 października 2012
Dobrze..
Muszę ci coś jeszcze dziś powiedzieć. Szalenie miło było spotkać się z życzliwością i uśmiechem. Szalenie miło jest usłyszeć jakieś takie coś w stylu "Dobrze cię widzieć". Szalenie miło jest być przygarniętym na powitanie, akurat tym razem wiedząc, że doświadcza się czegoś szczerego i prawdziwego. Szalenie.
Dobrze do ciebie pisać,
ja.
Wstęp do geologii.
Dawno temu, kilka tygodni wstecz, gdy rozpoczął się rok akademicki, miałam pierwszy wykład z geologii. Zatytułowany był, tak jak ten wpis, wstęp do geologii. I wiesz, doznałam podczas tego wykładu olśnienia- i miałam ci o tym napisać. Tylko że... nie pamiętam już, o czym to być miało... Czy o analogii rozwoju człowieka i obróbki minerałów. Mogła to być też myśl w stylu: "Jak cudownie byłoby być jubilerem...". Mogło to być też milion innych rzeczy, których nie pamiętam.
Koniec końców- jeden wniosek. Jest skala Mohsa. Jeśli twardość jakiegoś minerału określona jest np. kwarcem, to nie można go zarysować gipsem. I już. Co innego gips kwarcem, ale to już inna historia.
Jest jeszcze coś. Czasem się zastanawiam. Nad tym, że możemy się nigdy nie spotkać. Wiesz dlaczego? Dlatego, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni. Nie z każdej skały można stawiać mury... I taki ma sens ta cała geologia, byś mógł wiedzieć- z czego mur, a z czego nie... Widzisz?
pozdrawiam więc trochę oficjalnie
ja.
niedziela, 14 października 2012
jeżeli spadać...
... to z dobrego konia. Innymi słowy, albo wszystko, albo nic. Tak.
To znaczy, że nie wiem. Nie mam pojęcia, nie powiem ci, bo nie wiem... Nie wiem, jak było w Nowym Yorku... jak to śpiewał pewien pan Grzegorz. Wciąż nie wiem, czy się spotkamy, czy nie. Nie wiem też, co będzie obiektywnie lepsze. Po prostu nie wiem, który kierunek należy do mnie na tym skrzyżowaniu. Ta niewiedza mi się nie podoba, zważywszy, że zaraz obok czerwonego zapali się światło pomarańczowe, a po nich już zielone. Jeśli nie ruszę, to inni kierowcy mnie zwyczajnie strąbią.
Tak sobie też myślę, że byłoby to cudownym, spotkać kogoś, kto potrafiłby się zasłuchać. Byłoby cudownym zasłuchać się również w niego. Być zasłuchanym i być kimś, w kim ktoś się zasłuchał. No, w rezultacie, troszeczkę sentymentalne bzdury, zatem dobranoc.
ja.
P.S. Poszukuję prawdy. Prawda wyzwala. Mam nadzieję, że prawdą nie jest to, co mówią. Mam nadzieję, że prawdą nie jest strach.
piątek, 5 października 2012
Planetarium
Jakoś nie mamy dostępu do Internetu. Kwestia czasu, oczywiście.
Myślę o cmentarzu miejskim, pięknym. Zasypanym jesiennymi, kolorowymi liśćmi.
Myślę o skrócie, takim zupełnie cichym pośród zgiełku godzin szczytu.
Myślę o historii poprzedniego roku, którą pisaliśmy na chodnikach, w sklepach, uczelniach, małych, "piwnicznych" knajpkach, kościołach, stancjach... Myślę o "koniach" i innych dzieciach, o prawnikach i masie innych osób i rzeczy.
Myślę o tym, jak wiele się zmieniło. Zmieniliśmy się. Przez rok? Tak. Każdy? Owszem... Jakoś, na swój sposób, bardziej lub mniej. Jesteśmy poważniejsi, bardziej milczący. Nie zamierzamy się już tak śmiało na Księżyc czy Marsa, zajmujemy się innymi rzeczami, chcąc stać się samemu Księżycem czy Marsem... Otwieramy własne planetarium.
Moje planetarium jest niewielkie. Muszę o nie bardzo walczyć, bo chce je zamknąć administracja. Chcą je zamknąć czasem przypadkowi przechodnie, bo w głowach im się nie mieści, że ktoś jeszcze w dzisiejszych czasach ogląda gwiazdy. Chcą je zamknąć profesorowie z dyplomami z bazaru, bo twierdzą, że w gwiazdy patrzeć nie umiem.
A ja go nie zamknę. Dlatego, że pomoże mi wśród gwiazd odnaleźć Światło.
pozdrawiam cię, do nie wiem kiedy następnego razu,
ja.
środa, 3 października 2012
Pewien pan w sklepie obuwniczym.
Jest taki sklep obuwniczy, do którego idę, gdy chcę kupić porządne kamasze. (Na marginesie: I to jakie kamasze!).
Jest w tym sklepie pewien pan. Ekspedient, właściciel, all in one. Ten pan nie jest taki znowu brzydki. Ten pan ma bardzo ładne oczy. Ten pan jest nie wiem kim. "Naźwiska" nie znam, stopnia wykształcenia też nie.
Ale to nie jest ważne zupełni i ani trochę. Bo żebyś wiedział, jak on te buty sprzedaje. Wielka mi rzecz, sprzedać buta. A jednak, on się zna, interesuje się tym, on wie, prowadzi ten sklep niewielki z jakąś taką poniekąd... pasją. I nikt mu nie wystawia bilbordu, "Buty to nasza pasja". On sam sobie jest reklamą.
On się zna i ja mu wierzę, jeśli o obuwnicze kwestie chodzi.
Popatrz... też bym tak chciała... Robić to, co się jakoś tam lubi, choć to nie jest nie wiadomo jak cudownie intratne... Robić małe rzeczy, ale z wielką pasją.
Można prowadzić sklep. Nie trzeba być magistrem, żeby być szczęśliwym.
pozdrawiam,
ja.
Jest w tym sklepie pewien pan. Ekspedient, właściciel, all in one. Ten pan nie jest taki znowu brzydki. Ten pan ma bardzo ładne oczy. Ten pan jest nie wiem kim. "Naźwiska" nie znam, stopnia wykształcenia też nie.
Ale to nie jest ważne zupełni i ani trochę. Bo żebyś wiedział, jak on te buty sprzedaje. Wielka mi rzecz, sprzedać buta. A jednak, on się zna, interesuje się tym, on wie, prowadzi ten sklep niewielki z jakąś taką poniekąd... pasją. I nikt mu nie wystawia bilbordu, "Buty to nasza pasja". On sam sobie jest reklamą.
On się zna i ja mu wierzę, jeśli o obuwnicze kwestie chodzi.
Popatrz... też bym tak chciała... Robić to, co się jakoś tam lubi, choć to nie jest nie wiadomo jak cudownie intratne... Robić małe rzeczy, ale z wielką pasją.
Można prowadzić sklep. Nie trzeba być magistrem, żeby być szczęśliwym.
pozdrawiam,
ja.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)