środa, 3 października 2012

Pewien pan w sklepie obuwniczym.

Jest taki sklep obuwniczy, do którego idę, gdy chcę kupić porządne kamasze. (Na marginesie: I to jakie kamasze!).

Jest w tym sklepie pewien pan. Ekspedient, właściciel, all in one. Ten pan nie jest taki znowu brzydki. Ten pan ma bardzo ładne oczy. Ten pan jest nie wiem kim. "Naźwiska" nie znam, stopnia wykształcenia też nie.

Ale to nie jest ważne zupełni i ani trochę. Bo żebyś wiedział, jak on te buty sprzedaje. Wielka mi rzecz, sprzedać buta. A jednak, on się zna, interesuje się tym, on wie, prowadzi ten sklep niewielki z jakąś taką poniekąd... pasją. I nikt mu nie wystawia bilbordu, "Buty to nasza pasja".  On sam sobie jest reklamą.

On się zna i ja mu wierzę, jeśli o obuwnicze kwestie chodzi.

Popatrz... też bym tak chciała... Robić to, co się jakoś tam lubi, choć to nie jest nie wiadomo jak cudownie intratne... Robić małe rzeczy, ale z wielką pasją.

Można prowadzić sklep. Nie trzeba być magistrem, żeby być szczęśliwym.

pozdrawiam,
ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz?