piątek, 5 października 2012

Planetarium

Jakoś nie mamy dostępu do Internetu. Kwestia czasu, oczywiście.

Myślę o cmentarzu miejskim, pięknym. Zasypanym jesiennymi, kolorowymi liśćmi.
Myślę o skrócie, takim zupełnie cichym pośród zgiełku godzin szczytu.
Myślę o historii poprzedniego roku, którą pisaliśmy na chodnikach, w sklepach, uczelniach, małych, "piwnicznych" knajpkach, kościołach, stancjach... Myślę o "koniach" i innych dzieciach, o prawnikach i masie innych osób i rzeczy. 
Myślę o tym, jak wiele się zmieniło. Zmieniliśmy się. Przez rok? Tak. Każdy? Owszem... Jakoś, na swój sposób, bardziej lub mniej. Jesteśmy poważniejsi, bardziej milczący. Nie zamierzamy się już tak śmiało na Księżyc czy Marsa, zajmujemy się innymi rzeczami, chcąc stać się samemu Księżycem czy Marsem... Otwieramy własne planetarium. 

Moje planetarium jest niewielkie. Muszę o nie bardzo walczyć, bo chce je zamknąć administracja. Chcą je zamknąć czasem przypadkowi przechodnie, bo w głowach im się nie mieści, że ktoś jeszcze w dzisiejszych czasach ogląda gwiazdy. Chcą je zamknąć profesorowie z dyplomami z bazaru, bo twierdzą, że w gwiazdy patrzeć nie umiem. 
A ja go nie zamknę. Dlatego, że pomoże mi wśród gwiazd odnaleźć Światło.

pozdrawiam cię, do nie wiem kiedy następnego razu, 
ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz?