Szperałam dziś w starych teczkach. Zobacz, co znalazłam. Nie mam pojęcia, kiedy spisałam tą poniekąd autentyczną, absurdalną i pół serio historyjkę na dobranoc...
Miś Gienek miał najwyżej trzydzieści pięć lat. Pochodził ze "starych, dobrych czasów". Był porządnie wykonany i pewnie dzięki temu wytrzymał w swoim istnieniu tak długo. Produkt polski, żadne 'made in China'. Czuł się ostatnim, najbrzydszym i najgorszym spośród wszystkich nowych pluszaków. Na domiar złego, czuł się także osamotnionym i odrzuconym, ponieważ jego rodzina dawno już dorosła. Bawił dwa pokolenia, cóż mu jeszcze pozostawało... Miał jednak pewną wyjątkową cechę- dar mowy. Gdyby tylko znalazł się ktoś, kto potrafiłby i chciał go zrozumieć- ta zabawka mogłaby opowiedzieć niejedną historię. Ze wszelkimi szczegółami.
Zdarzyło się pewnego razu, że do rodziny Gienka przyszli z wizytą znajomi z dziećmi. Wśród nich- mała dziewczynka, którą okropnie nudziło towarzystwo starszych. Wtedy właśnie spostrzegła leżącego na szafie misia. A może on dostrzegł ją?
-Witaj, jestem Asia, a ty jak masz na imię? - przywitała się z zabawką.
-Cześć Basiu, jestem Gienek.
Dziewczynka popatrzyła na niego ze zdumieniem.
-Nie jestem Basia, tylko Asia, Gienku!
-Aaa... Kasia! Wybacz, ale mam sklerozę.
Dziecko nie dowodziło już swojego imienia, tylko zapytało:
-Ale dlaczego?
-Gdybyś miała w głowie starą trocinę, też miałabyś problemy z pamięcią.
Miś opowiedział dziewczynce o dawnych technologiach zabawkarskich. Kiedy Asia zaproponowała mu ciastko, popatrzył na nią z politowaniem:
-Przecież mam zaszytą buzię. Nie mogę jeeeść... - i zaniósł się płaczem.
-Nie płacz, Zenku- pocieszała mała. Pomyliła się, ale miała przecież tylko kilka lat.
-O...! Nie mów do mnie Zeneeek...
Gienek był w istocie dosyć rozchwianą zabawką. Zazdrościł innym pluszakom i przeklinał swój dar myślenia. Był także brzuchomówcą, ze względu na zaszyty pyszczek i złamany nos. Opowiadał teraz, jak był zszywany, jak czuł każde ukłucie igły i szarpnięcie nitki.
-Dlaczego jesteś smutny, Zenku? - Asi odpowiedziało jedynie wycie. W ogóle, to z plastikowymi oczami nie da się przecież płakać... - Oj Gienku, przepraszam.. przepraszam.- dziewczynka była bliska łez, widząc misia uderzającego głową o poręcz fotela.
Później Gienek opowiadał o swoim trudnym drugim dzieciństwie. Pies odgryzł mu ogon, wiązano go i wbijano w kark śrubokręt (autentycznie na własne oczy pamiętam). Dziewczynka była bardzo ciekawa, w jaki sposób zabawka widzi i chciała dotknąć jego oczu, które nadawały mu przygłupowaty wyraz twarzy, można by rzec, sardoniczny uśmiech, ale miś uciekł i długo siedział schowany w szczelinie między fotelami. Gienek marzył o tym, by być jak inni. Nie myśleć, nie mówić, nie czuć dotyku- by nie czuć bólu, nie pamiętać... Być standardową, zabawką. Wkrótce nie wytrzymał. Zalany łzami stanął na krawędzi fotela, a całe towarzystwo krzyknęło "Skacz, skacz!" uznając to za świetną zabawę. Więc skoczył.
Wystarczyła chwila, by rozpłynął się w powietrzu. Mógł wylądować za łóżkiem, zostać porwanym przez psa drepczącego wkoło, może podniesionym przez kogoś i ukrytym- cokolwiek.
-Gieneeeek! -zawołało dziecko, rzucając się na poszukiwania zabawki. Wróciła zupełnie bliska płaczu. Dorośli mówili, aby się nie martwiła, bo wróci na pewno.
W końcu ktoś przyniósł go z powrotem i położył obok dziewczynki. Ta złapała go w radosne objęcia. Próbowała do niego mówić, ale leżał bezwładnie ze swoim szytym uśmiechem i połyskującymi guzikami oczu.
-O nieee - rozryczała się mała. - Czemu on nic nie mówi?!?
-On już jest zwykłą zabawką, jaką zawsze chciał być.
-I już nigdy nic nie powie? Ooo... To musimy go odłożyć. - dodała z powagą dziewczynka. Położyła misia z powrotem na szafie. Tak oto pozostawiła go ostatnia osoba, która potrafiła zrozumieć jego pluszową mowę.
-Pobaw się w coś innego- powiedzieli dorośli.
Trzeba przyznać, że w jednej kwestii Gienek okazał się idiotą. Nie przyszło mu nigdy do głowy, że ktokolwiek mógł był go kochać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz?