czwartek, 12 kwietnia 2012

Czwartek

Kolejny wcześnie zaczęty czwartek przetrwany. Kolejna porcja pomyślnego trafu dzięki temu, że do pewnych instytucji nie dotarły jeszcze parytety. Dzień udany po nieudanym.

Wpadłam na tą kobietę pod centrum handlowym. Wszyscy gdzieś spieszyli, a ona wręcz przeciwnie. Stała jak gdyby zagubiona w tym szaleńczym tłumie, patrząc na swoje około trzydziestoletnie odbicie w rozświetlonej szybie wystawowej. I miałam wrażenie, że słyszę jej myśli... Przeorane zawodem i codziennym, prędkim cynizmem, ciche pragnienie, by być piękną. Nieomal jej nie staranowałam. Przeprosiłam natychmiast. Wiedziałam, że wyrwałam ją z zamyślenia. Wiedziałam, że zapamiętam jej twarz.
 
 Musisz mi to wybaczyć, że piszę, jakbym adresowała do wszystkich ludzi, których znam. Kończę już, bo słońce ci wystygnie.

z serca,
ja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz?