środa, 18 kwietnia 2012

muszę.

Joanna, moja siostra wujeczna, pierwszoklasistka, lat 7. Zdobywa swoje pierwsze szlify życiowe. Przeżywa pierwsze starcie z brutalną rzeczywistością i jej rozbieżnością z ideałami. Pierwsze uczucie bycia swoją własną osobą... Jednak nie o tym... Więc była mniejsza. Powiedziała wtedy wśród dorosłych pamiętne zdanie, powtarzane w rodzinie anegdotami i czasem ironią... 
          
                  No cóż... Musicie się z tym pogodzić!

To prawda. Asia miała rację. Ma ją wciąż. Są rzeczy, z którymi muszę się pogodzić. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli nie można czegoś pokonać, należy to wyśmiać. Jednak pewnych kwestii wyśmiać nie mogę.  Muszę się zatem z tym pogodzić. 

I tu następuje zmiana dekoracji. Niech to nie wygląda jak listy do wymyślonego przyjaciela. Nie jestem schizofreniczką. Jesteś dla mnie przyjacielem, matką, bratem, siostrą... Jesteś nauczycielem, powiernikiem i opiekunem.  Innymi słowy, można by powiedzieć, całym światem, który znam. Tak by się to przedstawiało.

Czas zmian. Permanentnych. Czas, by cofnąć się, jeśli nie odejść. Czas zrozumieć. Czas naprawić naiwne błędy. Czas wylać wodę, która komuś ciąży. Niech będzie lżej. Niech woda przyda się, nawadniając rośliny. Nie warta jest niczego więcej. W końcu wiosna, niech więc kwitnie.

Całe szczęście, że nikt nie każe ci tego czytać. Musiałbyś mnie wówczas znienawidzić.  I "wielki wspaniały plan" nie wypalił, jak to zawsze bywa w takich przypadkach. Nie mniej, nie będziesz mnie wyciągał "za uszy". Oduczę się rozpaczy. I już.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz?