Są tacy ludzie, którym 'możesz' wykręcić olbrzymi, że tak się wyrażę nieliteracko, wał, numer, kant, cokolwiek... A oni i tak będą cię kochać. I musisz zrobić coś niezwykle podłego, aby z bólem odeszli. I to jest takie okropne. W stosunku do nich. Klasyczny scenariusz koreańskiej dramy: ktoś jest dla kogoś, ale nieszczerze, później wszystko się odkręca. Z tym, że to "później" to już za późno. I ludzie mieli rację. Można posypać głowę popiołem- tylko czy dlatego, że się skrzywdziło, czy z żalu, że jest się jednak "idiotą i dupkiem skończonym"... Och, przemyślenia... albo nie.
Tak naprawdę, silę się na jakieś parę słów tu, w sieci, zamiast wziąć się za matematykę. Tak naprawdę, nie potrafię sobie bez ciebie znaleźć miejsca w czasoprzestrzeni. Tak naprawdę, brak mi oddechu, nie tylko dlatego, że powietrze jest porażająco ciepłe i gęste. Tak naprawdę, jest mi źle, bo 'Polak mądr po szkodzie'. Tak naprawdę siedzę sama w pustym mieszkaniu, jak ten kot Szymborskiej, a "przecież tego nie robi się kotu", a jakieś dziecko płacze za ścianą. Tak naprawdę, podejmuję całkiem bezsensowne działania, wyglądając "nagłego zwrotu akcji" jak żaba grzmotu. Jakie okropne porównanie. Bolą mnie oczy i pulsują skronie.
W takich momentach zwykle pisze się listy typu
i dziękuję ci, że mam to do kogo zaadresować
Prowadziłam kiedyś taką korespondencję. Przykuwała do ekranu. Czekało się na maile, sprawdzało skrzynki tak głupkowato, poniżająco często. Bolało i upokarzało, ale dawało też poczucie bezpieczeństwa, pewnie względnego. Archiwum mogłabym czytać godzinami, pamiętając każde zdanie i okoliczności tegoż. Brrr, jednak okropność. Jednak są okropności, których się żałuje, i jednocześnie wręcz przeciwnie.
Te "listy" tutaj też są absurdalne. Tym bardziej, im mniej anonimowymi się stają. Mam tylko nadzieję, że je jednak kiedyś przeczytasz. Będzie wtedy ubaw. Po pachy. Nie mniej, pozwolę się nam z tego śmiać, ponieważ będzie już po wszystkim, gdy nie będzie potrzeby pisania.
ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz?