Wieża. Wierzę, wierzę. Wierzę ci. Nie wiem tylko, czy ty mi wierzysz. Możliwe, że nie jestem godna zaufania... ale zbudowałam wieżę z zapałek. Można zbudować coś, co jest w miarę stabilne, ale wystarczy jakiś jeden nieprzemyślany ruch, aby wszystko to spłonęło. Nie, jeszcze nic wielkiego ostatnio nie spaliłam, ale wiem, że się boisz. Wiem też, że martwisz się. Ja martwię się o ciebie, ty martwisz się o mnie i uwierz, że daleko tak nie zajedziemy. Zawrzyjmy umowę. Pomożemy sobie nawzajem. Wiedz, że nie boję się ciebie i miej świadomość, że to jest krok do przodu.
pozdrowienia,
ja.
P.S. Wiem, że nie jestem ani trochę godna miłości i bliskości... Czy mogę mieć zatem nadzieję, że wcale ci to nie przeszkadza?
masz rację. nie jesteś godna miłości. i nigdy nie będziesz. ja również. bo przecież na miłość nie można sobie niczym zasłużyć.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
niegodny, choć pełen miłości,
Anonim
słusznie. jednak my, ludzie jesteśmy tak kształtowani przez wychowanie, okoliczności, wpływ środowiska, że gdzieś podświadomie nosimy w sobie przekonanie, że trzeba zasłużyć i ten "przymus" kształtuje nas tym bardziej. zwłaszcza, że ludzka miłość nie jest miłością idealną i ma w sobie cień, drobny okruch "kochania za"
OdpowiedzUsuń