sobota, 24 marca 2012

rewelka w piętnastu aktach

Tak jest. Rewelka w piętnastu aktach. Pierwszy akt to podróż w 24h tam i z powrotem. Reszta to poniekąd pochodne pierwszego, wszystko pracowicie i przełomowo, więc koniec końców - cyrk na kółkach. 

Zapamiętaj dobrze: w życiu przydaje się pewna podstawowa umiejętność odróżnienia artysty od wariata. Jeśli zachwyca się pięknem i cieszy (i/lub cierpi) jak dziecko tworząc- przyjmujemy wysokie prawdopodobieństwo, że to istotnie artysta. Jeśli natomiast każe doszukiwać się piękna w zaciekach na murze i do kompletu towarzyszy mu powszechnie znana aczkolwiek niesympatyczna woń wysokoprocentowa- to niemal pewne, że wariat. Ot, cała historia. 

Spotkałam dwóch obcokrajowców- niskiego Francuza i bardzo wysokiego Afroamerykanina. Obaj nie potrafili odróżnić tuby rysunkowej od karabinu. Widać czuli zagrożenie z mojej strony i wzajemnie, dlatego nie wdając się w głębsze dyskusje, opuściłam ich towarzystwo. To była anegdota dnia. Czy ja wyglądam na Rosjankę? Dawaj, postrilajem!

Teraz czekają na mnie równania różniczkowe. Z tą tylko "różniczką", że tym razem mają sens. 

całkuję,
ja.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz?