Tak jest. Rewelka w piętnastu aktach. Pierwszy akt to podróż w 24h tam i z powrotem. Reszta to poniekąd pochodne pierwszego, wszystko pracowicie i przełomowo, więc koniec końców - cyrk na kółkach.
Zapamiętaj dobrze: w życiu przydaje się pewna podstawowa umiejętność odróżnienia artysty od wariata. Jeśli zachwyca się pięknem i cieszy (i/lub cierpi) jak dziecko tworząc- przyjmujemy wysokie prawdopodobieństwo, że to istotnie artysta. Jeśli natomiast każe doszukiwać się piękna w zaciekach na murze i do kompletu towarzyszy mu powszechnie znana aczkolwiek niesympatyczna woń wysokoprocentowa- to niemal pewne, że wariat. Ot, cała historia.
Spotkałam dwóch obcokrajowców- niskiego Francuza i bardzo wysokiego Afroamerykanina. Obaj nie potrafili odróżnić tuby rysunkowej od karabinu. Widać czuli zagrożenie z mojej strony i wzajemnie, dlatego nie wdając się w głębsze dyskusje, opuściłam ich towarzystwo. To była anegdota dnia. Czy ja wyglądam na Rosjankę? Dawaj, postrilajem!
Teraz czekają na mnie równania różniczkowe. Z tą tylko "różniczką", że tym razem mają sens.
całkuję,
ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz?