Śnieg. Z deszczem. Przemoczone buty, przemarznięte ciało, przerażone serce. Im więcej słyszę terminów matematycznych, geodezyjnych, mechanicznych, chemicznych... im dłużej nie potrafię wydobyć z siebie słowa, by się do kogoś zwrócić... im bardziej rozum mówi, że do ludzi przywiązać się nie wolno, tym bardziej się boję. I mam tylko dziwne poczucie oczekiwania na niespodziewany zwrot akcji, na ratunek. Nie wiem tylko w jakiej postaci.
Jeśli czujesz strach i go pokonujesz, jesteś bohaterem. Jeśli to strach pokonuje ciebie, jesteś raczej tchórzem. Ja jestem. Przez ten sam strach znajduję się teraz właśnie w tym a nie innym bajzlu. Możesz myśleć o mnie "looser". Ja się zgadzam. Przynajmniej znasz prawdę.
Więc ogólnie rzecz biorąc, dwie kiepskie sprawy. Przykro, że muszę ci o tym pisać... Ale chcę, byś wiedział.
Lubię się śmiać. Śmieję się dużo, bo często uczestniczę w komedii pomyłek i sytuacji. Tylko przykro jest się śmiać ustami, gdy serce się nie śmieje. Ale tylko trochę, jak gdyby ten makaron w rosole...
Nie mam zamiaru pozostać tu, gdzie jestem. Nie mam jeszcze szczegółowego planu, ale nie zamierzam być do końca życia przytłoczona i uszkodzona społecznie. Postanowienie z wczorajszego wieczoru: będę dobrym człowiekiem. Pomyślałam, dlaczego niby nie miałabym być... Więc będę, jak tylko się trochę ogarnę.
pozdrawiam,
ja.
P.S. Jest pewna piosenka Sławka Bieńka. Nie wiem czy ją znasz, ale jeśli znasz mnie, to słysząc skojarzysz od razu. Mam nadzieję, że mi ją kiedyś zaśpiewasz. Nie musisz śpiewać czysto, po prostu bądź...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz?