Herbata i mleko. Nie mam na myśli herbaty po angielsku, co to, to nie. Dziś po prostu będzie o tych dwóch przesympatycznych napojach.
Po pierwsze więc: herbata. Po wielu doświadczeniach doszłam do wniosku, że z jednej torebki można zaparzyć bardzo dobre dwie szklanki naparu. Od czasu dokonania tego historycznego odkrycia parzę dwie. Zauważ, jak to się dobrze składa: jedna dla ciebie, druga dla mnie. Pamiętaj, że te herbaty czekają na ciebie. Jeśli będziesz potrzebował- wpadaj śmiało.
Po drugie: mleko. O co chodzi z tym mlekiem? Bardzo je lubię. I jest z nim zupełnie jak z miłością. Kiedy gotujesz mleko, to pilnujesz, by nie wykipiało. I co? I nie gotuje się wcale. Kiedy natomiast tylko się odwrócisz, ono wybucha.
Życie nabiera kolorów, kiedy masz wokół siebie ludzi. Wróciły moje współlokatorki. Amen, amen! Rozmawiamy długimi nocami i mamy kiepskie przeczucia co do przyszłości, dlatego proszę cię, wróć już, wróć.
twoja
ja.
nie mam bladego pojecia skad sie wzialem na Twoim blogu, ale wiem, ze dobrze trafilem. lubie herbate, oraz mleko. herbate z mlekiem rowniez! lubie czytac listy, szczegolnie te, na ktore nie musze odpisywac. wyglada na to, ze Twoje listy znalazly mnie, nie odwrtonie. czekam na nastepny. pozdrawiam,
OdpowiedzUsuńodbiorca.