Co my zrobiliśmy z naszymi marzeniami... Otworzyliśmy nasz ogród na oścież i do pewnego momentu było to bezpieczne. Później jednak przetoczyły się przez niego stada. Pozwoliliśmy, by stał się podobny do chlewu. Pozwoliliśmy, by ranny kogut zastąpił słowika. Co zrobiliśmy z tym, co nazywają miłością... My, ludzie.
Więc jestem nie dzisiejsza. Więc spotkałam się z nowym światem. Więc w obecnej sytuacji nie bawią mnie ani trochę tanie kawałki "kocham, kocham", nie wspominając już o zwykłym podkopywaniu ludzkiej godności. Autorom tekstów 'gratuluję'. Radykalność nie dzisiejsza.
Trzeba się przejść, żeby wrócić. A my zaszliśmy już o wiele za daleko. O wiele. Zawróćmy, zawróćmy. Nie gódźmy się ot tak na to, by nasz świat tak po prostu upadł.
Nie jestem do kochania, póki miłość jest tandetna.
OdpowiedzUsuń