Ot taki film. One day. Z alkoholem i "przypadkowymi partnerami" na każdym niemal kroku. No dobrze, niezła role aktorów, jak to się mówiło, pierwszoplanowych(?). Niezła. Mimo wszystko, obejrzałam do końca. Wiesz, postawił mi pytania. Dzisiaj. Jeden dzień. A za parę dni? Miesięcy? Lat?
Te parę lat zweryfikuje plany i marzenia. Nie mam pojęcia, co będzie za parę lat. Może i wiem, co chciałabym, by było, ale cóż z tego... Nie wiem, czy jeszcze będziemy w kontakcie... Może zostaniemy "po prostu przyjaciółmi", a może nie...
Tak się mówi, pięknie, że morze to jest szerokie i głębokie, a chyba- to się małpa na drzewie. (Co jak co, polska edukacja, a raczej jej etap, zwany szumnie, acz popularnie gimbazą, potrafi nauczyć czegoś, co pamięta się przez całe życie).
My to jednak mamy szczęście- dlaczego? Odsyłam do Betlejem, ok 2000 lat temu. Mogę ci o tym opowiedzieć, jeśli tego potrzebujesz. Jeśli tak- just call.
Pozdrawiam cię
ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz?