-Mają dno?
-Też. I tyle maślanki marnuje się na ściankach...
To nie był podły dzień. Nawet normalny, jak każdy inny. Oprócz tego, że chłodny i że utwierdził mnie w położeniu edukacyjno trudnym. Wiem, że nie jestem obiektywna, bo każdy student w czasie sesji twierdzi, że ma najgorzej. Jedni walczą o piątki, inni walczą o "życie" na uczelni. Taka kolej rzeczy. Tymczasem, jesteśmy "jako ten owies, co dziś jest, a jutro go nie ma". I gdzie sens, gdzie, ja się pytam, logika - na studiach ścisłych czy jakichkolwiek innych? Możesz być kiepskim inżynierem, a w porządku człowiekiem. Możesz być wspaniałym inżynierem, a kiepskim człowiekiem. Jestem 'oryginalna', co za odkrycie. Jakaś infantylna pisanina się tu wkrada....
Oddajcie mi mój rozum i priorytety.
Odnaleźć pięć minut ciszy, ciszy blisko Ciebie. Dać się przytulić i pocieszyć, bo z Tobą wszystko będzie dobrze, jakby nie było. Dać się ukołysać, być jak dziecko.
Blisko ciebie także. Tylko najpierw się spotkajmy.
ja.
P.S. Pijemy maślankę oczywiście. Straciatella z Mrągowa, najlepsza na świecie.
Żyję jak w bajce- "Muminkach". Jestem Buką. Zamrażam i odstraszam spojrzeniem. Przepraszam, no!
Dlaczego brak sensu ograniczać jedynie do studiów? Po studiach jest tak samo.
OdpowiedzUsuń