Zupełnie kolokwialnie, nie mam już sił. Przejrzałam posty sprzed lat... Mają w sobie iskrę życia. Może ból, może też nadzieję? Teraz jestem słabsza. Z każdym dniem opadam nieco niżej. I zdaje mi się, że człowiek nigdy przenigdy nie dotyka dna stopą.Już nie potrafię pisać tak, mimo wszystko, dowcipnie. I szczerze. I z kawałkiem siebie.
Coraz bardziej nie istnieję, może o to cały jest ambaras. Odchodzę, odchodzę.
Czekam na tatuaż.
W rodzinie oświadczyny, śluby, przygotowania. A ja nawet nie mam o czym mówić w nielicznych rozmowach telefonicznych.
Wulgarne słowa przepaliły mi już usta. Straciły swoją moc.
cokolwiek ze mnie zostało,
ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz?