Niezbyt cicho, trochę ciemno, rok 2015.
W takich okolicznościach, wraz ze słowami z piosenki Grzegorza Turnaua, powraca, pod nowym tytułem i z mnóstwem starych wpisów, ten blog.
Tak wiele zmieniło się od ostatniego wpisu, choć nie zmieniło się to, co boli naprawdę.
Myślę, że w dzisiejszych czasach ludzie nie czytają blogów. Na pewno już nie takich. Może branżowe, ale nie osobiste. Cóż za ekshibicjonizm cyfrowy, możnaby powiedzieć, patrząc na teksty tej strony z poprzednich lat. Nie oszukujmy się, że kiedykolwiek było tu o ważnych dla świata kwestiach. Nie oszukujmy się, że było tu kiedykolwiek dawanie nadziei. Raczej rozpaczliwe jej poszukiwanie, które nie dobiegło jeszcze swego końca. Tu jest raczej o bólu. To jest raczej terapia. Tego raczej nie da się czytać. Raczej nie.
Płonę wstydem i nie potrafię jakkolwiek prosić o miłość. Z tego powodu staram się być ludziom użyteczna. Nie mogąc być kochaną, mogę być potrzebną.To nie jest egoizm, to ostatnia deska ratunku.
Jestem typową Martą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz?