cząstką, którą inni są zdolni zrozumieć
i tak oto jesteśmy
prawie zawsze sami.
Zaległy okropne ciemności. Mogę się bronić przed nimi z całych sił, ale kiedy przychodzi noc, kiedy nie widać gwiazd, kiedy po 23 gasną latarnie- próżne wszystkie wysiłki.
Im większa odpowiedzialność, tym większa samotność. Większe ryzyko, że jak przyjdzie co do czego, samemu będzie się biegać, np. z jakimiś tam badylami, a serce, choćby się chciało najlepiej, i tak, na wpół otwarte, zostanie wrzucone w świeże, pachnące błotko.
Tak, Marylin, miałaś rację.
Jest tak ciemno. Tak bardzo ciemno. Tak ciemno, że z przerażeniem czuję ten niestosowny, absurdalny lęk, że światło nie istnieje. Paraliżujący strach. Boję się. Także ciemności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarz?